KalendarzGabinet pedagoga i psychologa

Pamiętaj, jeżeli masz jakiś problem, z którym nie potrafisz sobie poradzić, nie masz z kim porozmawiać o swoich kłopotach, czekamy na Ciebie codziennie w godzinach:

 

Pedagog - mgr Alina Terlega                                             

Pon. 11.00-15.00
Wt. 08.00-12.00
Śr. 11.00-15.00
Czw. 11.00-15.00
Pt. 8.00-12.00

                           

Psycholog- mgr Lilianna Oczkowicz      

Pon. 8.00-11.00
Wt. 12.30-15.30
Śr. 8.00-11.00
Czw. -
Pt. 12.30-15.30

 

 

Pedagog i psycholog szkolny w ramach działalności opiekuńczej współpracują z:

 

• Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną

• Ośrodkiem Pomocy Społecznej

• Wydziałem Zdrowia i Pomocy Społecznej Urzędu Miasta

• Sądem - Wydział Rodzinny

• Kuratorami zawodowymi i społecznymi

• Komendą Miejską Policji - Wydział Prewencji

• Ośrodkiem Pomocy Rodzinie

• Ośrodkiem Rodzin Zastępczych

• Świetlicą socjoterapeutyczną - filia PPP

• Kuratorskim Ośrodkiem Pracy z Młodzieżą

• Świetlicą TPD

 


 

Kompetentne dziecko

            Współcześni rodzice często czują się bezradni wobec swoich dzieci. Gubią się w gąszczu porad wychowawczych, które mają sprawić, by dzieci stały się posłuszne i grzeczne. Nadal w naszych głowach funkcjonuje przekonanie, że wychowywanie dzieci polega na karaniu, kontrolowaniu i podporządkowywaniu ich sobie. Takie myślenie skutkuje wychowawczą porażką.

Tym czasem, dzieci są kompetentne. Poprzez swoje zachowanie pokazują, co jest nie tak. Dotyczy to zarówno potrzeb dziecka(chce, nie chce), jak i potrzeb rodziny. Każde dziecko komunikuje się ze swoimi rodzicami poprzez emocje i zachowanie. Trzeba tylko nauczyć się je „odczytywać”.

 

            Dzieci współdziałają z dorosłymi. 

Dzieci od urodzenia odczytują i naśladują nastroje i emocje rodziców, szczególnie matki. Jej napięcia i frustracje często odzwierciedlają się w jego zachowaniu. Niemowlę jest wówczas płaczliwe i niespokojne. Agresywny chłopczyk utożsamia się z ojcem stosującym kary fizyczne. Spokojna, zrelaksowana matka, to spokojne, pogodne niemowlę. Oczywiście jest to pewne uproszczenie skomplikowanej natury ludzkiej. Natomiast nie bez przyczyny mówimy „jaka matka taka córka”.

Może być też tak, że dziecko współpracuje w sposób odwrócony, czyli wyraża te uczucia, które dorośli tłumią. Napięcie, niewyrażone wprost, konflikt między małżonkami może zostać ujawniony przez dziecko np. w postaci złości tego dziecka skierowanej do rodziców, czy wobec innych osób. Dziecko w rodzinie funkcjonuje jak barometr. Zbiera emocje z rodziców oraz innych ważnych osób w rodzinie i wyraża je na zewnątrz w sposób najczęściej nieświadomy.

 

Zachowanie jak drogowskaz.

Zachowanie dziecka należy traktować jak drogowskaz, który wskazuje najczęściej na ukryty problem w relacjach rodzinnych. Trudności większości rodziców polegają na tym, że nie potrafią odczytywać zachowań własnego dziecka. W szczególności, gdy zachowanie to nie jest poprawne. Dążą do tego, by wyeliminować złe zachowanie, zamiast zastanowić się, dlaczego, moje dziecko tak się zachowuje. Co ono chce mi przez to powiedzieć? Oskarżają dziecko o brak współpracy, a przecież ono właśnie współpracuje, całym sobą pokazując, co jest nie tak. Małe dzieci z uwagi na nieumiejętność posługiwania się jeszcze językiem oraz małą świadomość siebie, swoje potrzeby wyrażają poprzez zachowanie i emocje. Myślę tu o bardzo rożnych zachowaniach, od niewinnego marudzenia kilkulatka, po wagary czy kradzieże w wieku szkolnym albo zachowania autoagresywne

Dzieci wiedzą dokładnie, czego im potrzeba (miłości, bliskości, uwagi, akceptacji, poczucia sprawiedliwości) lecz nie potrafią tego wyrazić słowami. Rolą rodzica jest odczytać te potrzeby na podstawie zachowania.

 

Dwa podstawowe błędy, jakie popełniamy polegają na tym, że:

- nie wsłuchujemy się w to, co komunikuje dziecko, tylko robimy to, co uważamy za słuszne; jesteśmy przekonani, że lepiej będziemy wiedzieli, co dziecku potrzeba. 

- nie próbujemy zrozumieć, dlaczego dziecko zachowuje się w określony sposób (grymasi, złości się, płacze, wagaruje itp), tylko oczekujemy, by zachowanie to uległo zmianie.

Oto jeden z prostych przykładów. Podczas wspólnych wakacji rodzice z dwiema dziewczynkami w wieku czterech i dziesięciu lat stołowali się w restauracji. Pierwszego dnia matka wybrała danie dla siebie, ojciec także, starsza córka zamówiła dokładnie to, co matka, a dla młodszej córki danie wybrała matka. Dziewczynka zaprotestowała robiąc obrażoną minę i cichutko powiedziała, co chciałaby zjeść. Na to matka ucięła dyskusję mówiąc: „ I tak tego nie lubisz”. Zamówienie pozostało niezmienione. Kiedy podano pierwsze danie, matka pokroiła młodszej córce jedzenie na talerzu i podała jej.  Dziewczynka odmówiła jedzenia. Rodzice próbowali przekonać ją, by zjadła obiad. Denerwowali się, że zachowuje się histerycznie w restauracji. Ostatecznie rodzice zagrozili dziewczynce, że jeżeli będzie się tak źle zachowywać, to nie dostanie deseru. Podano drugie danie, sytuacja się powtórzyła, dziewczynka odmówiła jedzenia. Ojciec groźnym głosem powiedział: „ W takim razie nie dostaniesz deseru!”.Na to dziewczynka: „ I tak nie chcę!”. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła, atmosfera między rodziną stała się napięta. Trzeciego dnia rodzina została poddana „terapii” zastosowanej przez mądrego kelnera.  Po przyjęciu zamówienia od rodziców i starszej córki, która zawsze zamawiała to, co jej matka i zawsze dostawała z tego powodu wyrazy uznania od rodziców w postaci skinienia głową, kelner zwrócił się do małej dziewczynki i zapytał: „A co chciałabyś zjeść tego wieczoru młoda damo?” Dziewczynka rozpromieniła się, złożyła zamówienie pokazując na kolorowe zdjęcie potrawy. Tym razem zjadła wszystko.

Historia banalna, ale dobrze odzwierciedla, jak często rodzic może doprowadzić do nieodpowiedniego zachowania u dziecka. Wystarczyło posłuchać dziewczynki, uznać jej prawo do samodzielnego decydowania. Prawo do bycia na równi z innymi członkami rodziny. Często jest tak, że my dorośli sądzimy, że nasze małe dzieci nie mają pojęcia o swoich potrzebach i nie traktujemy ich poważnie. Konsekwencję tego jest bunt. Chodzi o to, aby uczyć samodzielności i decydowania o sobie. Trzeba jednak pamiętać, że to rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko.

Drugi przykład pokazuje zarówno współdziałanie bezpośrednie jak i odwrócone:

Kobieta po śmierci męża samotnie wychowuje dwóch synów. Siedmioletni jest nieznośny, nieposłuszny, płaczliwy – wg matki syn nie współpracuje, ciągle są jakieś problemy z nim. Drugiego, dwunastoletniego, określa jako dojrzałego i pomocnego. Pół roku wcześniej w tragicznym wypadku samochodowym zginął mąż i ojciec dzieci. Matka postanawia nie pokazywać synom smutku i rozpaczy. Zamyka się w sobie i dzielnie znośni trudy codzienności.  Ten wynikający z miłości i dobrej woli gest jest niestety szkodliwy – zarówno dla matki, jak i dzieci. Starszy syn współdziała z matką, naśladując ją. Dusi swój smutek w sobie. Jest poważny i odpowiedzialny, chwalony za taką postawę przez dorosłych. Młodszy syn także współdziała z matką, tyle że inaczej. Jest jedyną osobą w rodzinie, która aktywnie wyraża  rozpacz, frustracje i gniew. Innymi słowy daje wyraz uczuciom, które jego matka stara się stłumić. Jego zachowanie nie wywołuje współczucia dorosłych, lecz irytację i bezsilność. Cała trójka współdziała ze sobą kosztem własnego zdrowia, lecz tak na prawdę młodszy syn ma sposób na uleczenie rodziny. Jego zachowanie pokazuje ból i rozpacz wszystkich. Matka musi otworzyć się na własne uczucia, dopuścić je i wyrazić. Musi to zrobić, by synowie mogli prawidłowo się rozwijać i być wolni   od jej stłumionych emocji. Kobieta po wizycie u psychologa zaczęła radzić sobie z własnym żalem. Umożliwiła także starszemu synowi ekspresję smutku, w konsekwencji uspokoił się młodszy syn.

            Podsumowując 

Dzieci są niczym barometr. Swoim zachowaniem wskazują na możliwe problemy występujące w systemie rodzinnym. Dorośli są odpowiedzialni za problemy w zachowaniu swoich dzieci. Ważne, by nauczyć się współpracować ze swoim dzieckiem. Wielu problemów można byłoby uniknąć wsłuchując się w swoje dziecko.

Schemat bezpośredniej i odwróconej formy naśladowania-współdziałania

  • Dzieci, które wychowują się w rodzinach, w których nie ma zwyczaju otwartego wyrażania uczuć,  stają się powściągliwe, zdystansowane albo nadmiernie emocjonalne.
  • Dzieci, które są często krytykowane, stają się krytyczne wobec innych albo wobec siebie.
  • Dzieci, które wychowują się w rodzinach, w których nie ma zwyczaju otwartego wyrażania myśli, stają się milczące albo gadatliwe.
  • Dzieci, które wychowują się w domach, gdzie panuje agresja, same stają się agresywne albo wykazują zachowania autoagresywne.

Przygotowała mgr Dagmara Mołczan-Malinowska

Współpracujemy z: